Lush był jedynym sklepem, który znalazł się na mojej liście 'Must visit' podczas tegorocznej wizyty w Anglii. Jako, że Primark już mnie nie ekscytuje tak, jak w zeszłym roku, wiedziałam, że skupię się na cudownościach z Lush i to tam wydam najwięcej pieniędzy (i miałam rację...).
Wchodząc do sklepu pierwszą rzeczą, jaką zauważyłam był piękny zapach. Wymieszane zapachy wielu bomb do kąpieli, mydeł i innych kosmetyków nie wydawał się przytłaczający, a zachęcający do dłuższego pobytu. Sklep w Nottingham nie wydawał się bardzo duży, jednak wystarczający aby oszaleć z powodu tak dużej ilości pięknie wyglądających i pachnących kosmetyków. Znałam tylko kilka nazw kosmetyków, wiedziałam jednak, że chcę kupić maseczkę, bombę do kąpieli i shampoo bar. Wyszłam z kilkoma (...) rzeczami więcej, jednak nie żałuję.
zdj ze strony Lush
